Jeśli się nad tym zastanowić, to nigdy nie zarządzałem tworzeniem oprogramowania. Owszem, działałem w grupach developerskich, ale nigdy nie ustalałem żadnych map drogowych ani nie wymyślałem zastosowanych rozwiązań. W zasadzie, to moja rola ograniczała się na dyskusji i implementowaniu ustalonych rozwiązań. Pokazywano mi co zrobić, pomagano, wskazywano drogę, gdy miałem z czymś problem. Poznawałem narzędzia do zarządzania wersją, uczyłem się pracy w grupie.
Przy SSE jest inaczej. To mój pomysł, moje dziecko i chyba, mimo pomocy Shena, to ja głównie za to odpowiadam. Sam musiałem wymyślić, co ma w nim być, sam ustalałem co kiedy robimy. W zasadzie dopuściłem tylko dowolność w tym jak coś będzie zrobione. Na początku doskwierał mi brak jakiegoś SVNa albo CVSa. Raz przez to pozbyliśmy się poprawnej wersji biblioteki do obsługi archiwum. Moja wina, mogłem popatrzeć co nadpisuje. Rozbestwiła mnie praca z dostępem do tych narzędzi i teraz trochę tak jakoś dziwnie. Ale nic to, jakoś przeboleje. Druga sprawa dalej nierozwiązana to serwer, na który trzeba zrobić zrzutkę kasy. Domena już jest, wystarczy przenieść.
Ale to są w zasadzie drobiazgi. Najgorsze jest to, że nie myśle przyszłościowo. Im dalej zapuszczamy się z kodem, tym bardziej to widać. Ostatnio na przykład wynikła zabawna sytuacja. W bazie danych jest pole id_wpisu, które jest automatycznie zwiększane o 1 z każdym nowym wpisem. Według tego pola były wyświetlane wpisy na blogu. Wszystko pięknie, tylko nie pomyślałem, że blogi tworzone są wg daty, a nie jakiegoś id. Żeby sortować wg daty, trzeba mieć pole DATETIME, a tego też nie było. Jakoś VARCHAR nam wystarczało. Ale nic, zmieniłem, fajnie, tylko wtedy padło archiwum, które parsowało sobie daty w innej kolejności niż są teraz.
Głupie błędy i brak w myśleniu przyszłościowym. A to dopiero początek. Już widzę, że do zastosowania mod_rewrite czekają mnie kolejne zmiany. Co dalej? Komentarze coś szwankują. Ogólnie, parafrazując Comę, Daleka droga do domu.