<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Trochę wolniej... &#187; Muzyka</title>
	<atom:link href="http://chavez.asylus.pl/kategoria/muzyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://chavez.asylus.pl</link>
	<description>Chavez Homesite</description>
	<lastBuildDate>Tue, 03 Jan 2012 22:39:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>9</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2010/08/9-ira/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2010/08/9-ira/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 15:55:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chavez.asylus.pl/?p=628</guid>
		<description><![CDATA[IRA to polski zespół, który po prostu znam. Ani jakoś szczególnie nie śledzę ich kariery, ani jakoś specjalnie nie wyczekuję na każdą nową płytę. Ot &#8211; klasyka polskiego rocka, więc warto znać. Nic więc dziwnego, że premiera ich najnowszej płyty jakoś mi umknęła. podpowiem więc, że album zatytułowany po prostu &#8222;9&#8243; ukazał się 30 października <a href="http://chavez.asylus.pl/2010/08/9-ira/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2010/08/ira_9.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-629" title="ira_9" src="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2010/08/ira_9-150x148.jpg" alt="" width="150" height="148" /></a>IRA to polski zespół, który po prostu znam. Ani jakoś szczególnie nie śledzę ich kariery, ani jakoś specjalnie nie wyczekuję na każdą nową płytę. Ot &#8211; klasyka polskiego rocka, więc warto znać. Nic więc dziwnego, że premiera ich najnowszej płyty jakoś mi umknęła. podpowiem więc, że album zatytułowany po prostu &#8222;9&#8243; ukazał się 30 października 2009 roku. Ja jednak nabyłem ją dopiero w maju, a więc ponad pół roku później.</p>
<p><span id="more-628"></span></p>
<p>I to też niejako przypadkowo. Ot radio postanowiło czasem zagrać coś ciekawszego i zaczęto puszczać utwór &#8222;Mój Bóg&#8221;. No i kupili mnie. Szczególnie, że niecałe 36 złotych to nie jest kwota szczególnie wygórowana. Fajnie, że dystrybutorzy postanowili nie równać do cen płyt zagranicznych. Jedenaście nowych utworów, utrzymanych w stylistyce rockowej to coś, co może się podobać. &#8222;9&#8243; wydaje się płytą dużo ostrzejszą niż poprzednia &#8222;Londyn 8:15&#8243;.</p>
<p>Owszem, znalazły się na niej także ballady i nieco bardziej &#8222;popowe&#8221; kawałki. Ale są one do posłuchania i są wplecione pomiędzy ostrzejsze numery. Całość sprawia bardzo dobre wrażenie &#8211; może nie tak kultowe jak &#8222;Mój dom&#8221; czy też ekstremalne &#8222;Znamię&#8221;. Tym niemniej fenomenalny &#8222;Mój Bóg&#8221; czy równie dobre &#8222;Żyję&#8221; oraz &#8222;Z dnia na dzień&#8221; trzymają wysoki poziom. Zresztą muszę tutaj powiedzieć, że ten pierwszy kawałek uznaję za jeden z najlepszych IRY z tych, które poznałem.</p>
<p>Jako ciekawostkę na pewno można uznać piosnkę &#8222;Spróbuj&#8221; &#8211; z tekstem, który niejako odpowiada na zarzuty o skomercjalizowanie się i sprzedanie nie tylko zespołu, ale chyba całkiem sporej liczby muzyków. Oczywiście nie ma róży bez kolców &#8211; na płycie są też utwory słabsze, wspomniane już &#8222;popowe&#8221;. Ale nawet pomimo ich obecności &#8211; warto się zapoznać z nowym materiałem IRY. To dobra płyta, która dobrze rokuje na przyszłość. Oby tylko zespół poszedł znowu w ostrzejsze granie.</p>
<p>Moja ocena: 4+/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2010/08/9-ira/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsze wyjście z mroku</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2010/01/pierwsze-wyjscie-z-mroku/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2010/01/pierwsze-wyjscie-z-mroku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 12:37:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[COMA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chavez.asylus.pl/?p=539</guid>
		<description><![CDATA[Gdy w 2004 roku wychodził album Pierwsze wyjście z mroku zespolu Coma pojawiły się głosy, że to już koniec. Łódzka grupa rockowa stoczyła się i skończyła. Teraz to już kicha i komercja. Cóż, nie mogłem należeć do grupy osób tak mówiącej. Płytę nabyłem niecały rok po premierze. Prędzej kojarzyłem tylko zespół z jakiś migawek telewizyjnych, <a href="http://chavez.asylus.pl/2010/01/pierwsze-wyjscie-z-mroku/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2006/05/pwzm.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-440" title="pwzm" src="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2006/05/pwzm-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Gdy w 2004 roku wychodził album <strong>Pierwsze wyjście z mroku</strong> zespolu Coma pojawiły się głosy, że to już koniec. Łódzka grupa rockowa stoczyła się i skończyła. Teraz to już kicha i komercja. Cóż, nie mogłem należeć do grupy osób tak mówiącej. Płytę nabyłem niecały rok po premierze. Prędzej kojarzyłem tylko zespół z jakiś migawek telewizyjnych, gdzie występowali jako goście. No i audycje radiowe. W każdym razie po zapoznaniu się wstępnym z tym co Coma ma do zaproponowania muzycznie &#8211; postanowiłem dać im szansę i kupiłem album.<span id="more-539"></span></p>
<p>Pięć lat to szmat czasu. Aż mi trochę wstyd, że płyta ta tak długo nie doczekała się żadnej dłuższej wzmianki. <strong>Pierwsze wyjście z mroku</strong> to &#8211; oficjalnie &#8211; 11 utworów. Oficjalnie, ponieważ na płycie jest też i dwunasty kawałek, który ponoć nie pasował do wizji albumu. Tym niemniej, daje to ponad godzinę muzyki do słuchania. I co tu dużo mówić &#8211; zarówno w 2005 roku jak i obecnie &#8211; to kawał bardzo dobrej muzyki do słuchania. Coma na debiutanckim krążku pokazała, że w Polsce można grać inaczej, że nie wszystko zostało już powiedziane.</p>
<p>Ostre gitarowe granie, wyrazisty bas. A do tego fenomenalny i bardzo charakterystyczny głos Piotra Roguckiego, wokalisty Comy. Plotki głoszą, że masteringiem całem płyty zajęła się osoba odpowiedzialna za Ich Troje. Gdy zespół usłyszał płytę po tym zabiegu, gitarzysta u siebie w domu starał się odratować coś z nagrań i zremasterował całość. Utwory na debiutanckim albumie są dość różnorodne. Znajdzie się tutaj i miejsce na spokojną balladę, i na kawałki dość szybkie. Całość okraszona słowami Roguckiego. Spotkałem się z opiniami, że Piotrek to grafoman, człowiek, który leczy chore ambicje, choć sam pisać nie umie. Cóż, każdy ma prawo do własnej opinii. Dla mnie teksty Roguckiego są świetne. Owszem &#8211; czasem banalne, czasem dziwaczne &#8211; ale za każdym razem jakieś. Na płycie nie  ma praktycznie (o tym później) niepotrzebnych słów czy dźwieków.</p>
<p>Wyjątkiem jest ostatni, ukryty utwór. Skaczemy wydaje się właśnie odskocznią. Po nieco &#8222;ciężkiej i dołującej&#8221; płycie jest on lekki i skoczny. Nieco ironiczny można nawet powiedzieć. Przy czym to ciągle kawał dobrej muzyki. Genialny odprężacz i odstresowywacz.</p>
<p>Co jest takiego wyjątkowego w Comie, że pokochałem zespół od pierwszego usłyszenia? To miks. Miks bardzo wielu różnych zespołów, zebranych w jedno i polanych apetycznym sosem w postaci wokalu Roguckiego. Debiut wypadł nad wyraz okazale, aczkolwiek &#8211; wyprzedzając nieco fakty &#8211; i tak potem skopali mi tyłek drugą płytą, którą uważam za najlepsze ich dotychczasowe dokonanie. Zresztą dawno temu już o niej <a href="http://chavez.asylus.pl/2006/05/zaprzepaszczone-sily-wielkiej-armii-swietych-znakow/">pisałem</a>. Niektórym może nudzić i nieco odrzucać pewna monotematyczność, mi jednak to odpowiada. A niektóre utwory (100 tysięcy jednakowych miast, Pasażer, Spadam czy kultowy już Leszek Żukowski) są po prostu ponadczasowe. Warto się przynajmniej zapoznać z tym albumem, by wyrobić sobie własne zdanie.</p>
<p>Moja ocena: 5-/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2010/01/pierwsze-wyjscie-z-mroku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Full Circle</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2009/12/full-circle/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2009/12/full-circle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 13:01:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Creed]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chavez.asylus.pl/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętam, jak w 1999 roku kupiłem kasetę &#8222;Human Clay&#8221; zespołu Creed. Nie żebym był od razu jakimś wielkim fanem. Po prostu podobało mi się to, co grali. Niestety wydany w 2001 roku album &#8222;Wheathered&#8221; jakoś mnie niezbyt zaciekawił. Od tamtego czasu &#8211; będzie już z 10 lat &#8211; jakoś przestałem się interesować dziejami zespołu. Jedyne <a href="http://chavez.asylus.pl/2009/12/full-circle/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2009/12/full_circle.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-524" title="full_circle" src="http://chavez.asylus.pl/wp-content/uploads/2009/12/full_circle-150x150.jpg" alt="full_circle" width="150" height="150" /></a>Pamiętam, jak w 1999 roku kupiłem kasetę &#8222;Human Clay&#8221; zespołu Creed. Nie żebym był od razu jakimś wielkim fanem. Po prostu podobało mi się to, co grali. Niestety wydany w 2001 roku album &#8222;Wheathered&#8221; jakoś mnie niezbyt zaciekawił. Od tamtego czasu &#8211; będzie już z 10 lat &#8211; jakoś przestałem się interesować dziejami zespołu. Jedyne co mi się obiło o uszy to fakt, że przestał istnieć. Zaskoczeniem był więc dla mnie fakt, że pojawiła się nowa płyta. Dobrze mieć dobrze poinformowanych znajomych.</p>
<p>Nauczony doświadczeniem trzeciego albumu studyjnego, postanowiłem najpierw rozejrzeć się po sieci i posłuchać, jak brzmi nowy materiał. Singiel <em>Overcome</em> wydał mi się na tyle ciekawy, że postanowiłem zainwestować niecałe 40 złotych. W zamian dostałem 12 utworów o łącznej dlugości prawie 51 minut. Zacnie. Fajna okładka, jednak nie okładką człowiek żyje. Najważniejsze jest to, co zostało wypalone na płytce CD. Z ciekawostek powiem, że dostępny jest też zestaw CD + DVD z bodaj zapisem jak powstawał album, ale jako że wielkim fanem nie jestem, to nie mialem zamiaru bulić na to ponad 80 złotych. Za w sumie jedną dodatkową piosenkę na albumie.</p>
<p><span id="more-507"></span></p>
<p>Otwierający <em>Overcome </em>jest szybszy, głośniejszy i cięższy niż to, co dotychczas prezentował Creed. I w zasadzie można tak podsumować cały album. Drugi <em>Bread of Shame</em> także nie pozwala odetchnąć. Dopiero trzeci na płycie <em>A Thousand Faces</em> to wolniejszy kawałek. Cóż jednak z tego, skoro zaraz za nim pojawia się jeden z moich ulubionych utworów &#8211; szybki Suddenly. Piąty kawałek to nieco wolniejszy i bardziej melodyjny <em>Rain</em>. Wydawało mi się, że to kolejny kandydat na miano radiowego singla i nie myliłem się. Czytając artykuł na Wikipedii można znaleźć informację, że powstał do niego teledysk.</p>
<p><em>On My Sleeve</em> to kolejna wolniejsza ballada. Jednak żeby była jasność, to nie są znane choćby z &#8222;Human Clay&#8221; całkowicie wolne i nudne utwory, przy których można zasnąć. W balladach na &#8222;Full Circle&#8221; wiele się dzieje, są zmiany tempa, są zmiany nastroju. Nie nudzą, nie usypiają. Zresztą tytułowy <em>Full Circle</em> &#8211; mój absolutny faworyt &#8211; też zaczyna się spokojnie od klimatycznej zagrywki gitarowej. Spokojne zwrotki prowadzą jednak do energetycznego refrenu. Po nim czas na kolejny spokojniejszy numer &#8211; <em>Time</em>. Nieco mocniejszym uderzeniem jest następujący po nim <em>Good Fight</em>, który pomimo faktu, iż nie jest najszybszy, to dobrze doładowuje baterie słuchającego. Płytę zamyka <em>The Song You Sing</em>, nieco melancholijny z początku, skrywający w sobie jednak całkiem sporą dawnę emocji i energii.</p>
<p>&#8222;Full Circle&#8221; zaskoczyła mnie. Nawet bardzo &#8211; ta płyta raczej nawiązuje do &#8222;My Own Prison&#8221; i nieco do &#8222;Human Clay&#8221; niż do &#8222;Wheathered&#8221;. Stapp świetnie operuje głosem, gitary chodzą jak trzeba, perkusja jest urozmaicona. Jedyne, na co mogę narzekać, to fakt zbytniego momentami wyciszenia basu. Za to cała reszta &#8211; pięknie. Utwory trwają średnio około 4 minut, dzięki czemu nie nudzą się. Dodatkowo całość została dobrze połączona &#8211; wokal mimo wysunięcia na pierwszy plan nie zagłusza sekcji instrumentalnej. Sam Tremonti chyba zakupił nowe efekty gitarowe, bo brzmi brudniej i bardziej zadziornie.</p>
<p>Album ten to &#8211; jak dla mnie &#8211; największe pozytywne zaskoczenie 2009 roku. Creed wrócił z ogromną energią i chęcią grania, którą słychać na płycie. Mam nadzieję, że nie jest to jednorazowa przygoda i kolejna płyta będzie jeszcze lepsza i jeszcze bardziej rockowa.</p>
<p>Ocena: 4+/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2009/12/full-circle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skazany na bluesa</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/09/skazany-na-bluesa/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/09/skazany-na-bluesa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Sep 2007 16:45:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Dżem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=165</guid>
		<description><![CDATA[Pod tym tytułem kryją się dwie rzeczy &#8211; film Kidawy-Błońskiego i ścieżka dźwiękowa z niego. Ja zajmę się tym drugim, czyli muzyką. Dostajemy dwie płyty, z czego jedna to wspomniany soundtrack, a druga to DVD z &#8216;muzycznymi&#8217; fragmentami filmu. Szkoda, że dość krótkie to kawałki. Wracając do CD &#8211; muzyka to oczywiście kompilacja utworów Dżemu. <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/09/skazany-na-bluesa/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/09/Skazany-na-bluesa_Dzem.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-338" title="Skazany-na-bluesa_Dzem" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/09/Skazany-na-bluesa_Dzem-300x294.jpg" alt="Skazany-na-bluesa_Dzem" width="300" height="294" /></a>Pod tym tytułem kryją się dwie rzeczy &#8211; film Kidawy-Błońskiego i ścieżka dźwiękowa z niego. Ja zajmę się tym drugim, czyli muzyką. Dostajemy dwie płyty, z czego jedna to wspomniany soundtrack, a druga to DVD z &#8216;muzycznymi&#8217; fragmentami filmu. Szkoda, że dość krótkie to kawałki.<br />
<span id="more-165"></span>Wracając do CD &#8211; muzyka to oczywiście kompilacja utworów Dżemu. Dwanaście to nie jest jakaś powalająca liczba, ale największe hity tutaj się znalazły. Jest Czerwony jak cegła, jest List do M. Znajduje się też tutaj oczywiście Whisky i tytułowy Skazany na bluesa. Żałuję tylko, że Sen o Victorii znalazł się w wersji instrumentalnej. Dziwi też nieco dobór utworów. Zamiast Norweskiej impresji bluesowej spokojnie można było zamieścić inny wielki przebój zespołu &#8211; Wehikuł czasu. Tutaj mógłbym opisywać poszczególne utwory, ale tego nie zrobię. Jeśli ktoś nie zna twórczości Dżemu, to ma okazję nadrobić. Płyta jest świetna.</p>
<p>Gorzej wypada wspomniany DVD. Przypuszczam, że miał zachęcać do obejrzenia filmu. Niestety, fragmenty są dość krótkie. I nie znajdziemy tutaj nic ponad to, co można zobaczyć w filmie. Szkoda, można było dołożyć choćby niewielki materiał, który normalnie dodawany jest jako bonus do filmu, gdy ten wychodzi na DVD. Niestety, ktoś poszedł po najmniejszej linii oporu i powycinał fragmenty muzyczne z filmu. Szkoda.</p>
<p>Na szczęście, płyta DVD w żaden sposób nie umniejsza samej muzyce. Dżem to Dżem i wypada go znać, bo to kawał historii. A przy tym kawał dobrej muzyki. Polecam.</p>
<p>Ocena: 5-/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/09/skazany-na-bluesa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Electric Chair Song</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/07/electric-chair-song/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/07/electric-chair-song/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jul 2007 19:38:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Cabaret]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=151</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj będzie nietypowo. W imię łamania stereotypów i chorych podziałów, będzie recenzja ciekawej płytki. Cabaret to polski zespół, który pierwszą płytę wydał w Kanadzie. Co jeszcze zabawniejsze, jest bardziej znany poza granicami kraju. A żeby było jeszcze śmieszniej, gra muzykę z którą na pewno nikt mnie nie skojarzy &#8211; elektryczną. Electric Chair Song to pierwszy <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/07/electric-chair-song/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/07/electric-chair-song.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-356" title="electric-chair-song" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/07/electric-chair-song-300x300.jpg" alt="electric-chair-song" width="300" height="300" /></a>Dzisiaj będzie nietypowo. W imię łamania stereotypów i chorych podziałów, będzie recenzja ciekawej płytki. Cabaret to polski zespół, który pierwszą płytę wydał w Kanadzie. Co jeszcze zabawniejsze, jest bardziej znany poza granicami kraju. A żeby było jeszcze śmieszniej, gra muzykę z którą na pewno nikt mnie nie skojarzy &#8211; elektryczną.</p>
<p><span id="more-151"></span>Electric Chair Song to pierwszy singiel z płyty Homophobia. Muzyka elektryczna, z pewnym klimatem, wszystkie teksty po angielsku. Pierwsze co może odrzucić, to właśnie wokal. Wokalista w pewien charakterystyczny sposób akcentuje angielskie wyrazy. Co nie każdemu musi przypaść do gustu. Jak dla mnie to raczej element charakterystyczny, ale rozumiem, że można się do tego przyczepić. Na płycie znajdziemy siedem utworów, z czego trzy pierwsze to różne wersje Electric Chair Song, dwie kolejne to różne wersje Dawn Mist Glowing. Szósty jest Every Home Is Wired, z repertuaru Porcupine Tree, a całość zamyka Electric End.</p>
<p>Ciężko opisywać singiel, bo siłą rzeczy są to po prostu remiksy paru kawałków. Jednak w tym wypadku, są to bardzo zjadliwe remiksy. Płytka nie nudzi, za to przyjemnie buja. Szkoda tylko, że na singiel nie wybrano Dawn Mist Glowing, który mi osobiście wydaje się ciekawszy od Electric Chair Song. Za to brawa należą się temu, kto umieścił numer Every Home Is Wired na płycie. Jest świetny i ma świetny klimacik, z klawiszami w tle.</p>
<p>Minusy? Singiel, jak i sama płyta, są u nas drogie. Niestety, ale zespół trzeba importować. Fajnie, że obecnie trwają pracę nad drugim albumem, jednak obawiam się, że znowu cena będzie zaporowa. Tym niemniej, sam singiel jest bardzo ciekawy, przynajmniej dla takiej osoby jak ja, która na co dzień słucha raczej muzyki gitarowej.</p>
<p>Ocena: 5/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/07/electric-chair-song/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Underground</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/06/underground/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/06/underground/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jun 2007 13:09:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=147</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj będzie nieco filozoficznie na tematy muzyczne. Miała być recenzja gry Mafia, jednak pewne spostrzeżenia na różnych forach zmobilizowały mnie do tego wpisu. Słuchając jakiegokolwiek gatunku muzyki czasem/często (zależnie od środowiska) słyszy się głosy, że ktoś &#8216;poszedł w komercję&#8217;. Przykładem może być słynne stwierdzenie, że &#8216;Metallica skończyła się po Kill’em All&#8217; (bądź po Black Album, <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/06/underground/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/06/underground.png"><img class="alignleft size-medium wp-image-360" title="underground" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/06/underground-300x243.png" alt="underground" width="300" height="243" /></a>Dzisiaj będzie nieco filozoficznie na tematy muzyczne. Miała być recenzja gry Mafia, jednak pewne spostrzeżenia na różnych forach zmobilizowały mnie do tego wpisu.</p>
<p><span id="more-147"></span>Słuchając jakiegokolwiek gatunku muzyki czasem/często (zależnie od środowiska) słyszy się głosy, że ktoś &#8216;poszedł w komercję&#8217;. Przykładem może być słynne stwierdzenie, że &#8216;Metallica skończyła się po Kill’em All&#8217; (bądź po Black Album, też zależy od środowiska). W każdym razie słychać głosy, że niektóre zespoły stały się &#8216;komercyjne&#8217; i już nie warto ich słuchać. Innymi słowy, słuchanie Metallicy czy Wilków jest niefajne. Jakbyś się znał, był na czasie i był cool, to byś słuchał muzyki niekomercyjnej.</p>
<p>I tu mam zagadkę. Co to jest muzyka niekomercyjna? Komercja to robienie czegoś w celu osiągnięcia korzyści. Niekoniecznie materialnej. Tak, wiem że sjp.pwn.pl mówi nieco inaczej:</p>
<p>&lt;blockquote&gt;komercja<br />
1. «działalność nastawiona jedynie na osiągnięcie zysku; też: produkty takiej działalności»<br />
2. daw. «handel»&lt;/blockquote&gt;</p>
<p>Jednak w takiej definicji wątpię, czy aż tyle zespołów należałoby skreślać za &#8216;komercyjność&#8217;. Czym więc jest zespół niekomercyjny? Rozmawiając z ludźmi można dojść do wniosku, że są to np. kapele garażowe, które grają dla siebie. No ale skoro grają dla siebie, to skąd ktokolwiek się o nich dowiedział? Czyżby jednak rozgłaszały to, że grają? Po co? Żeby ktoś ich słuchał? Zaraz, czyli chcą mieć słuchaczy, może nawet fanów? Po co? Przecieą są undergroundowe, nie potrzebują tego, grają dla samej przyjemności tworzenia sztuki. A może jednak nie do końca?</p>
<p>Inną ciekawą teorią jest to, że zespoły te tworzą lepszą muzykę. Oczywiście. Tylko nikt ich nie może dostrzec. Nikt nie może pojąć geniuszu ich aranżacji i tego, że fałszować to też trzeba umieć. Wybaczcie, ale dla mnie to brednie. 90% kapel garażowych gra żałośnie (wiem, bo sam gram na takim poziomie). Naklejka &#8216;underground&#8217; ma tylko przyciągnąć małolaty spragnione być &#8216;poza nurtem&#8217;, być zbuntowanymi. No bo jeśli wszyscy słuchają COMY, to nie może być dobry zespół. Trzeba poszukać zespołu, o którym słyszało z 5 osób z rodziny samych grających.</p>
<p>Dziwne? Dziwne. Dążenie do bycia indywidualnością jest czasem tak silne, że odrzuca się główny nurt dla samej zasady. Co ciekawe, sam &#8216;główny nurt&#8217; w szeroko pojętej muzyce rockowej też nie jest jakiś szczególnie bogaty w zespoły. Wracając do zespołów garażowych &#8211; nie ma co ukrywać, zbyt genialne to one jednak nie są. Ani technicznie (co można wybaczyć), ani wokalnie (też mogę przymknąć oko), ani aranżacyjnie (co już mi osobiście mocno przeszkadza). I nie, nie twierdzę, że dobra muza to tylko w radiu czy TV. Jak najbardziej trzeba szukać własnych dźwięków. Ale nie miejmy klapek na oczach i nie szukajmy tylko &#8216;niekomercyjnych&#8217;, bo te &#8216;są cool&#8217;. Chcesz być cool? To słuchaj tego co lubisz.</p>
<p>Jak to się odnosi do mnie? Ano tak, że mam jaja żeby powiedzieć, że Metallica wcale się nie skończyła. I że COMA to świetny zespół. Jeśli przeczyta to ktoś z zespołu garażowego i poczuje się obrażony &#8211; to dobrze. Zastanów się, dla kogo tworzysz muzykę. Jeśli dla siebie, to twórz ją w domu i nie pokazuj nikomu. Jeśli jednak chcesz coś nią przekazać lub powiedzieć to pamiętaj, że odbiorcą jest inny człowiek. Dla siebie, to można pisać pamiętniki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/06/underground/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja wysiadam.</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/05/ja-wysiadam/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/05/ja-wysiadam/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 May 2007 18:18:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=138</guid>
		<description><![CDATA[Dawno dawno temu, zespół Wilki postanowił się reaktywować i nagrać coś nowego. Tak oto powstała płyta 4. Parę lat później znowu postanowił coś wydać &#8211; wyszła Watra. Czemu to piszę? Bo jest coś, co łączy obie te płyty. I bynajmniej nie o wykonawcę chodzi. Mianowicie żeby posłuchać którąkolwiek z nich w odtwarzaczu mp3, musicie wybrać <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/05/ja-wysiadam/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno dawno temu, zespół Wilki postanowił się reaktywować i nagrać coś nowego. Tak oto powstała płyta 4. Parę lat później znowu postanowił coś wydać &#8211; wyszła Watra. Czemu to piszę? Bo jest coś, co łączy obie te płyty. I bynajmniej nie o wykonawcę chodzi. Mianowicie żeby posłuchać którąkolwiek z nich w odtwarzaczu mp3, musicie wybrać się do sklepiku p2p. Niestety, jakiś inteligencik z wytwórni wpadł na pomysł, że w ten sposób zabezpieczy nagrania przed kopiowaniem.</p>
<p><span id="more-138"></span>No i zabezpieczył &#8211; pozbawił uczciwych nabywców możliwości posłuchania muzyki na własnych warunkach. W systemie innym niż Windows możemy w ogóle zapomnieć o przesłuchaniu płyty bez Wine &#8211; po włożeniu jej do napędu chce się odpalać jakiś programik śmieszny. Dopiero pod Windowsem widać, że jest to jakiś ichniejszy player. Co może zrobić w takim wypadku uczciwy nabywca? Ano może zrobić to co ja zrobiłem, czyli napisać zespołowi wprost, że kolejnej tak zabezpieczonej płyty się nie kupi. Że ma się gdzieś takie podejście, że legalny nabywca = złodziej. Bule koło 40 zeta za płytkę i nie mogę nawet jej do mp3 zgrać? Dzięki, ściągnę sobie z p2p i wyśle 20 zeta zespołowi.</p>
<p>Nie wiem na ile mój głos się liczył, ale podziałało &#8211; kolejna płyta Obrazki nie posiadała śmiesznego zabezpieczenia i mogłem spokojnie przegrać ją na mojego playera. Więc czemu o tym pisze? Bo ostatnio wyczytałem w Metrze o nowej płycie el-Dupy (czy jak to się tam pisze). Nie powiem, chętny byłem do zakupu. Lubię Kazika, premierowy kawałek też jest przyjemny. Ale jak wydawca mi pisze, że ma zabezpieczenia przed odtwarzaniem w kompie (a więc strzelam, że także przed zgrywaniem do formatu mp3), to ja wysiadam. Pomijam już nawet kwestię tych kontrowersyjnych naklejek w środku. Jeśli wydawca ma mnie za złodzieja i jelenia, który pierwsze co zrobi to zgra muzę i puści na sieć, to niech żyje z kasy innych frajerów.</p>
<p>Sorry Kazik, nie zarobisz tym razem. Ja nie posłucham, ale nie dam sie robić w jelenia. I o ile ze wszystkich sił walczę o to, żeby posiadać legalną muzykę i soft, o tyle nie dam się dymać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/05/ja-wysiadam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SIN/ Pecado</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/05/sin-pecado/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/05/sin-pecado/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 May 2007 18:11:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Moonspell]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=136</guid>
		<description><![CDATA[Dawno dawno temu, gdzieś w roku 1999, postanowiłem poszerzyć swoje horyzonty muzyczne. Czytując cykl Muzyka fantastyczna w Magii i Mieczu, natrafiłem na zespół Moonspell. Do dziś nie wiem co oni grają i mało mnie to obchodzi. W każdym razie stałem się posiadaczem kasety Sin/ Pecado. Dalej będę stosował termin płyta, dla własnej wygody oczywiście. Ciężko <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/05/sin-pecado/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/05/sin-pecado.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-366" title="sin-pecado" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/05/sin-pecado-300x297.jpg" alt="sin-pecado" width="300" height="297" /></a>Dawno dawno temu, gdzieś w roku 1999, postanowiłem poszerzyć swoje horyzonty muzyczne. Czytując cykl Muzyka fantastyczna w Magii i Mieczu, natrafiłem na zespół Moonspell. Do dziś nie wiem co oni grają i mało mnie to obchodzi. W każdym razie stałem się posiadaczem kasety Sin/ Pecado. Dalej będę stosował termin płyta, dla własnej wygody oczywiście.</p>
<p><span id="more-136"></span>Ciężko jest opisywać coś, jeśli nie zna się pozostałego dorobku zespołu. A ja znam mocno powierzchownie. Dodatkowo, mam do tego albumu sentyment, bo wiele sesji w RPG odbywało się przy jego obecności. Będzie więc nieco faktów. Na płycie znajduje się 13 różnorodnych utworów, z czego dwa z nich to intro (Slow Down!) i outro (13 !). Płyta zaczyna się szybko, głośno i ostro, od utworu handmadeGod. A dalej jest tylko lepiej. Moimi faworytami są przede wszystkim Magdalene, ze świetnymi partiami gitarowymi, EuroticA, która jest spokojną balladą oraz Dekadance &#8211; tu również jest świetna praca gitar.</p>
<p>Oczywiście nie oznacza to, że reszta płyty jest słaba. Ależ skąd. Nieco akustyczny The hanged Man jest również wyśmienity, że o Mute nie wspomnę. Tym niemniej nie ma róży bez kolców. I tutaj znalazł się utwór, który niezbyt mi pasuje. Jest to Let the children cum to me…, który kompletnie do mnie nie trafia.</p>
<p>Tym niemniej płyta to kawał dobrego, klimatycznego i mocnego grania. Polecam.</p>
<p>Ocena: 5-/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/05/sin-pecado/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Watra</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/04/watra/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/04/watra/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Apr 2007 11:29:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Wilki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=128</guid>
		<description><![CDATA[Po reaktywacji Wilki wydały trzy płyty. Dwie z nich, 4 oraz Obrazki, już opisałem. Czas więc na środkową pozycję, Watrę. Już przed premierą było mówione, że album będzie bardziej spokojny, z dużą ilością gitar akustycznych. Dostajemy więc 11 mniej lub bardziej spokojnych utworów. Zacznę jednak od czegoś innego &#8211; płyta została zabezpieczona jakimś śmiesznym programikiem <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/04/watra/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/04/watra.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-379" title="watra" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/04/watra-300x300.jpg" alt="watra" width="300" height="300" /></a>Po reaktywacji Wilki wydały trzy płyty. Dwie z nich, 4 oraz Obrazki, już opisałem. Czas więc na środkową pozycję, Watrę. Już przed premierą było mówione, że album będzie bardziej spokojny, z dużą ilością gitar akustycznych. Dostajemy więc 11 mniej lub bardziej spokojnych utworów.</p>
<p>Zacznę jednak od czegoś innego &#8211; płyta została zabezpieczona jakimś śmiesznym programikiem antykopiującym, dzięki czemu legalny nabywca może zapomnieć o odtworzeniu jej pod Linuksem czy też zgraniu jako mp3 do odtwarzacza. Podziękować debilom, co to wymyślili.<br />
<span id="more-128"></span><br />
Wracając do płyty, jest średnia. Na cały album, szczególnie do gustu przypadły mi tylko cztery utwory. Owszem, reszta też jest ciekawa, ale jednak to nie to. Ciekawostka jest, że dwa numery śpiewali pozostali członkowie zespołu i są to najsłabsze numery na płycie. Otwarcie jest niezłe. Fajnie, że jesteś jest świetnym kawałkiem. Spokojnym, ale bardzo melodyjnym o bardzo pozytywnym wydźwięku. Kolejna Atlantyda łez też sama się broni. Bohemę, trzecią na płycie, zna większość. Mi się niestety przejadła, a klawisze Smolika mnie irytują. Czwarty na płycie numer jest świetny. Słońce pokonał cień to wolny numer, ze świetnym tekstem i melodią. Był drugim singlem, więc także powinien być znany.</p>
<p>Przepraszam Cię, życie takie jest &#8211; przyjemne dla ucha, jednak dużo lepiej wychodzi grane na jedną gitarę. I tak dochodzimy do pozycji szóstej i jednocześnie trzeciego singla &#8211; Niech mówi serce. Taka wiosenna piosenka na szare jesienne dni. I dochodzimy do tragicznej końcówki płyty. Bossanova o duchach &#8211; słabe, z nieciekawym tekstem. Następnie Hary Twist, napisany i zaśpiewany przez Marcina Ciempla &#8211; słabe. Później Księga Przemian, napisana przez Mikisa Cupasa, na szczęście zaśpiewana przez Gawlińskiego. Nie jest tak źle. Jednak po tym następuje kompozycja, 1974, zaśpiewana przez Marcina Szyszko, także bardzo słaba.</p>
<p>Można by wywnioskować, że całą końcówkę płyty najlepiej pominąć. I tak by było, gdyby nie jeden fakt &#8211; utwór tytułowy. Jedenastym numerem na płycie jest właśnie Watra, która jest fenomenalna. Czuć w niej stare Wilki, te z pierwszej płyty. Szkoda, że to tylko jeden numer.</p>
<p>Jak podsumować płytę? Jest równa, tzn. utrzymana w jednolitym klimacie. Niestety, fajne kawałki przeplatają się ze słabymi. Tym niemniej, z płytą wiążą się pewne moje bardzo ciepłe wspomnienia, co nieco zmienia odbiór niektórych numerów. Stąd też taka a nie inna ocena.</p>
<p>Ocena 4-/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/04/watra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostateczny krach systemu korporacji</title>
		<link>http://chavez.asylus.pl/2007/02/ostateczny-krach-systemu-korporacji/</link>
		<comments>http://chavez.asylus.pl/2007/02/ostateczny-krach-systemu-korporacji/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Feb 2007 14:38:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chavez</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Kult]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress/?p=111</guid>
		<description><![CDATA[Płytę kupiłem już jakiś czas temu, jednak nie było okazji żeby ją zrecenzować. Nadrabiam więc to niedopatrzenie. Zacznę z &#8216;grubej rury&#8217; &#8211; Ostateczny krach systemu korporacji Kultu to bardzo dobry album, z kilkoma jedynie numerami które nie przypadły mi do gustu. Album otwiera dość nietypowy utwór pod tytułem &#8216;Goopya peezda&#8217;. Mi się podoba, jest szybki, <a href="http://chavez.asylus.pl/2007/02/ostateczny-krach-systemu-korporacji/"><b>czytaj dalej...</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/02/Ostateczny-Krach-Systemu-Korporacji_Kult.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-391" title="Ostateczny-Krach-Systemu-Korporacji_Kult" src="http://chavez.asylus.pl/wordpress/wp-content/uploads/2007/02/Ostateczny-Krach-Systemu-Korporacji_Kult-295x300.jpg" alt="Ostateczny-Krach-Systemu-Korporacji_Kult" width="295" height="300" /></a>Płytę kupiłem już jakiś czas temu, jednak nie było okazji żeby ją zrecenzować. Nadrabiam więc to niedopatrzenie. Zacznę z &#8216;grubej rury&#8217; &#8211; Ostateczny krach systemu korporacji Kultu to bardzo dobry album, z kilkoma jedynie numerami które nie przypadły mi do gustu.</p>
<p><span id="more-111"></span><br />
Album otwiera dość nietypowy utwór pod tytułem &#8216;Goopya peezda&#8217;. Mi się podoba, jest szybki, agresywny i ma przyjemny tekst. Dalej mamy pierwszy z &#8216;hitów&#8217; &#8211; &#8216;Lewy czerwcowy&#8217;. Czy jest ktoś, kto nie zna tego utworu? Jeśli tak &#8211; polecam się zapoznał. Kazik świetnie wyśmiewa politykę. &#8216;Grzesznik&#8217; dla odmiany traktuje o wierze. Fajny refren, ciekawe zwrotki. Dalej mamy kolejny &#8216;hit&#8217; &#8211; &#8216;Gdy nie ma dzieci&#8217;. Był to chyba szlagier wakacyjnych imprez swego czasu.</p>
<p>Po tych wrażeniach następuje wyciszenie, w postaci &#8216;Z archiwum polskiego jazzu&#8217;. Możemy w nim posłuchać, jak kiedyś wyglądała polska scena muzyczna. &#8217;3 gwiazdy&#8217; to pierwszy z numerów, które niezbyt przypadły mi do gustu. Tym bardziej, że po nim następuje szybki i świetny numer &#8216;Poznaj swój raj&#8217;. Pierwszą połowę płyty zamyka zaś mój absolutny numer jeden &#8211; &#8216;Dziewczyna bez zęba na przedzie&#8217;. Świetny, klimatyczny. Trzeba posłuchać.</p>
<p>Dziewiąty na płycie jest &#8216;Kto wie&#8217;. Bardzo fajny wstęp, który trwa prawię połowę utworu. Trochę senny, ale bardzo przyjemnie się go słucha. &#8216;Fever, fever, fever&#8217; pochodzi, jak czytamy, z repertuaru The Liars. I niestety, średnio mi się podoba. Po nim mamy &#8216;Jatne&#8217;, który także średnio mi się spodobał. Po nim następuje zaś &#8216;Ja wiem to&#8217;, który niesie ze sobą sporą dawkę energii. Bardzo fajny kawałek.</p>
<p>Ostatnią czwórkę utworów otwiera &#8216;Kto śmie traktować cię źle&#8217;. Powiedziałbym, że dość &#8216;lekki&#8217; numer, szczególnie po ostrym &#8216;Ja wiem to&#8217;. Sympatycznie sie go słucha. Dalej na płycie znajduje się &#8216;Idź przodem&#8217;, także dość melodyjny. Szczególnie, że przedostatnim utworem jest &#8216;Krew jak śnieg&#8217;, który jest dość szybki i zaczyna się od słów</p>
<p>&#8222;Najbardziej lubię wizualizować sobie ostateczny krach systemu korporacji&#8221;</p>
<p>To wyjaśniałoby pochodzenie tytułu albumu. Sam numer jest zaś bardzo dobry. Płytę zamyka zaś &#8216;Komu bije dzwon&#8217; &#8211; wolny, majestatyczny można nawet rzec, nabierający &#8216;powera&#8217; podczas przedrefrenów. Jak dla mnie, genialny. &#8216;Extras&#8217; jest tylko ciekawostką, pokazującą pracę w studiu. Dość humorystycznę, ale nie ma co o niej pisać.</p>
<p>Jak podsumować płytę? Jest bardzo dobra. Pomimo paru numerów, które średnio mi leżą. Czemu? Ponieważ na osiemnaście utworów, te trzy czy cztery słabsze to niewiele. Polecam każdemu, kto lubi ambitną muzykę z ciekawymi tekstami traktującymi &#8216;o czymś&#8217;. I pamiętajcie,</p>
<p>&#8222;Kto kupuje płyty od złodzieja jest kutasem i niech spierdala!&#8221;</p>
<p>jak to napisano na płycie.</p>
<p>Ocena: 5-/6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chavez.asylus.pl/2007/02/ostateczny-krach-systemu-korporacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

