Cóż, od paru lat jestem gitarzystą. Będzie gdzieś od 2001 roku. Interesuje się szeroko pojętą muzyką rockową, ale nie tylko. Szczerze mówiąc słucham wszystkiego co mi się podoba.

A co mi sie podoba? Cóż, jak każde dziecko zaczynałem mało ambitnie od muzyki dziecięcej i popu. Jednak już koło 6-7 klasy podstawówki zacząłem szukać czegoś innego. I tak moje zainteresowania padły na muzykę metalową. Do dziś mam w dobrym stanie pierwszą kasetę metalową – Moonspell „SinPecado”. Potem przyszedł czas na eksperymentowanie z rockiem, aż wreszcie dotarłem do kapeli o nazwie Metallica. I to było to, czego wtedy szukałem. Agresja, energia, siła. A to wszystko połączone ze świetnymi tekstami. Do dziś uwielbiam sobie posłuchać tej kapeli. Należałem nawet do oficjalnego polskiego fan clubu – Overkill.pl

Ale przyszedł taki czas, był to rok 2004, że metal zaczął mnie nudzić. Wróciłem więc niejako do korzeni i zacząłem poszukiwania nowych prądów. I tak narodziła się sympatia do muzyki rockowej: IRA, Wilki, Guns’and’Roses, Nirvana. Ogólnie, stara dobra muza, która nie traci nic wraz z upływem czasu. Można powiedzieć, że wtedy się przełamałem. Wyszedłem z puszki z napisem „Metal”. Z wymienionych to właśnie Wilki najbardziej do mnie przemówiły. Gawliński „nadawał” na takich samych falach jak ja. I nie mówię tu o „Baśce”, z którą pewnie większość ludzi utożsamia ten zespół. A szkoda, bo to kawał dobrej i ambitnej muzy. Szczególnie pierwsze płyty i solowe dokonania Roberta. Nie trzeba chyba dodawać, że należę do oficjalnego polskiego fan clubu Wilków – Wilcze Stado. Prowadzę także oficjalną stronę Roberta Gawlińskiego.

Wracając do mojego gitarowego grania – oczywiście od razu padł pomysł zakładania kapeli. Najpierw przez dwa lata tak zakładaliśmy kapele ze znajomymi i je rozwiązywaliśmy. Cóż, kapele powstawały i upadały aż narodził się bardziej trwały projekt. Najpierw nazywał się Question, jednak szybko zmienił nazwę na Macadam. Niestety projekt rozsypał się gdyż basista wyjechał na studia do Warszawy, a ja zacząłem studiować w Szczecinie. W roku 2005 podjęliśmy próbę reaktywacji zespołu Macadam, jednak nie udało się. Problemy z salą prób oraz odmienna wizja grania zrobiły swoje. Część zespołu chciała dalej iść w stronę metalu podczas gdy mnie zaczęła kręcić bardziej rockowa i mistyczna muzyka z wyraźną inspiracją wczesnymi Wilkami, Gawlińskim i COMĄ. Cóż, tak bywa w życiu.

Czy żałuje? Trochę na pewno. Szkoda, że nic z tego nie wyszło, bo lubię tworzyć muzykę. To, jakiej to jest wartości artystycznej przemilczę.

W kwietniu 2006 roku postanowiliśmy spróbować jeszcze raz z Macadamem. Tym razem swoją role ograniczyłem do wokalu. Niestety, to także nie wypaliło. Rozwijałem za to dalej własne zainteresowania. Dżem, U2, Pearl Jam to tylko wierzchołek góry lodowej. Pozostało mi więc tylko samodzielne pogrywanie na gitarze w domu i zachwycanie się dźwiękami, wydawanymi przez innych.